Nantes. Kierowcy autobusów w spódnicach wywalczyli prawo do szortów

Od wczoraj kierowcy autobusów we francuskim Nantes mają prawo przychodzić do pracy w bermudach. Pod warunkiem, że jest upał, krótkie spodnie są w kolorze czarnym lub beżowym i nie stanowią zagrożenia. To efekt nietypowego strajku. W środę kierowcy przyszli do pracy w spódnicach.
W czwartkowym oświadczeniu dla prasy Semitan, czyli spółka odpowiedzialna za nantejski transport publiczny, poinformował, że w związku z kłopotami, jakie powodują upały, wyjątkowo zezwala kierowcom na skorzystanie z nietypowego stroju, pod warunkiem, że jest on dostosowany do schludnego uniformu kierowcy. To zwycięstwo autobusowych związkowców, o których akcji wspominały media na całym świecie, choć o szorty w pracy walczyli od czterech lat.

Spódnice – tak, „skarpy” do sandałów – nie

Francję nawiedziła kilka dni temu fala upałów. Gdy we wtorek sześciu kierowców zrzeszonych w związku zawodowym CFDT przyszło do pracy w spódnicach, słupek rtęci sięgał 35 stopni Celsjusza. Zdecydowali się na taki strój, bo od 2013 r., gdy wprowadzono firmowe przepisy dotyczące uniformu kierowców, nie mieli prawa nosić krótkich spodni.

– Od 2013 r. prosiliśmy o możliwość noszenia ubrania odpowiednio do pogody, ale powiedziano nam, że szorty nie są dopuszczalne. Ponieważ spódnice mieszczą się w przepisach dotyczących strojów, postanowiliśmy przyjść w nich do pracy – tłumaczył w rozmowie z lokalnym dziennikiem „Press Ocean” kierowca Didier Sauvetre. Jego kolega dodawał, że szefowie spółki mają w biurach klimatyzację, za to w większości autobusów jej nie ma. – Siedem godzin pracy w kabinie nagrzanej do 50 stopni Celsjusza nie jest łatwe – dodawał.

Jeszcze we wtorek Pascal Bolo, prezes Semitan, tłumaczył, że zasady są zasadami, a Nantes nie leży na południu Francji, więc problem może dotyczyć raptem kilku dni w roku. W czwartek kierownictwo spółki się ugięło. Na twitterowym koncie Semitan informację o nowych przepisach opatrzono humorystycznym komentarzem, że bermudy są w porządku, ale na strój jaki zaprezentował we wtorek Sauvetre (do sięgającej kolan granatowej spódnicy ubrał się w białe skarpetki na które założył sandały) zgody przewoźnika nigdy nie będzie.

Problem stroju podczas upałów jest zresztą dziś we Francji jednym z głównych tematów. W środę Phillipe Roux, sędzia prowadzący sprawę siatki terrorystów przygotowujących kilka lat temu zamachy w Cannes i niedaleko Paryża, prowadził posiedzenie w koszulce polo. Skorzystał z zarządzenia władz miasta, które pozwoliło prawnikom i urzędnikom tymczasowo zrezygnować ze strojów służbowych nieprzystosowanych do upałów.

W Szwecji nie ma problemu ze spódnicami

Kierowcy z Nantes nie wpadli na pomysł sami. Już kilka lat temu ich koledzy ze Sztokholmu postanowili radzić sobie z upałami w podobny sposób, kilka miesięcy po tym, gdy Arriva – operator linii – zabroniła korzystać z krótkich spodni w czasie upałów. Wtedy efekt był jednak inny, bo kierownictwo… uznało to za optymalne rozwiązanie.

– Naszym zdaniem kierowca reprezentujący Arrivę powinien wyglądać elegancko i schludnie. Obecne firmowe uniformy spełniają te warunki. Jeśli mężczyźni chcą nosić spódnice, dla nas to w porządku – powiedział wtedy mediom rzecznik prasowy firmy Tomas Hedenius.

Zapytaliśmy w warszawskim Zarządzie Transportu Miejskiego, czy miasto ma szczególne wymagania wobec strojów kierowców i jakie mają możliwości radzenia sobie z upałem. Usłyszeliśmy, że w Warszawie krótkie spodenki stanowczo odpadają, jeśli chodzi o uniform kierowcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *