Parking dla każdego? Nigdy tak nie będzie

Warszawa rusza z cyklem spotkań z mieszkańcami, których efektem ma być wypracowanie praktycznych rozwiązań, które pozwolą na usunięcie nielegalnego parkowania z trawników i innych terenów zielonych. Ambasadorem akcji został grafik Andrzej Pągowski.
Spotkanie z dziennikarzami zorganizowano w piątkowe przedpołudnie na skwerze na skrzyżowaniu ulic Rydygiera i Anny German na warszawskim Żoliborzu. Pas drzew oddziela od ulicy trawnik. Dziś już mniejszy niż kiedyś, bo na części przyległej do ulicy powstał dziki parking i teraz, zamiast trawnika, jest tam klepisko.
– Czasem jest tak, że kierowcy nawet nie wiedzą, czy w danym miejscu można parkować czy nie. Ale jeśli widzą klepisko z kurzu, to stawiają tam swój samochód. Gdyby w tym miejscu rosła trawa, regularnie podlewana, to pewnie by go tam nie postawili, ale stawiają, więc ona nigdy nie wyrośnie – tłumaczył Andrzej Pągowski, jeden z najbardziej znanych polskich grafików i plakacistów, autor wielu plakatów teatralnych i filmowych, ale też społecznych. W połowie lat 90–tych wymyślił kultowy dziś plakat z hasłem „Papierosy są do dupy!”
– Musimy sobie odpowiedzieć na pytanie jakiego chcemy miasta. Jeśli ktoś kupuje pralkę, to musi się wcześniej zastanowić gdzie ją postawi. Jeśli kupuje samochód, też powinien mieć w głowie, gdzie będzie go trzymał. Czy, jako miasto, mamy każdemu zapewnić miejsce parkingowe? Odpowiedź jest oczywista. Nigdy tak nie będzie – mówił z kolei wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski. – To nie jest tak, że likwidujemy miejsca parkingowe. Czy na placu Defilad jest kłopot z parkowaniem? Nie. Czy pod Złotymi Tarasami ni można zaparkować? Można. Tylko trzeba za to zapłacić. Ale posiadanie samochodu wiąże się z kosztami.
Problem z zostawianiem samochodów tam, gdzie nie jest to legalne, jest duży w każdym mieście. Urzędnicy przekonują, że Straż Miejska od pewnego czasu intensywniej zajmuje się tym problemem. W zeszłym roku otrzymała w tej sprawie kilkaset tysięcy zgłoszeń. Rzecz w tym, że nie zawsze rozwiązaniem jest mandat, albo postawienie słupków. Dlatego urzędnicy z Zarządu Zieleni, Zarządu Dróg Miejskich, Straży Miejskiej, Pracownia Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” i Cooperativa Studio chcą spotkać się z mieszkańcami, którzy gdzieś swoje samochodu muszą parkować i wspólnie zastanowić się nad praktycznymi i gotowymi do wdrożenia rozwiązaniami. Pierwsze spotkanie już w czwartek w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich na Brackiej. Spotkania mają potrwać do końca lipca, a jesienią pierwsze prototypy trafią na ulice.

Co można konkretnie zrobić na skwerze przy Anny German? – Może trzeba tu rzeczywiście wyznaczyć miejsca parkingowe, ale inaczej usytuowane, bo chyba są tu potrzebne? Może poszerzyć ulicę i zaproponować parkowanie równoległe? Może, niestety, postawić słupki? – zastanawiał się Olszewski. – Tego właśnie chcemy się dowiedzieć od mieszkańców.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *