Rower publiczny Cross Bike

Na początku września wystartuje w Warszawie nowy system roweru publicznego Cross Bike i to od razu z 500 rowerami. Z Veturilo się na pewno nie pomylą, bo będą kontrastowały czerwono–czarnymi kolorami. Odstawiać je będzie można gdziekolwiek. Stacji nie będzie.
„Startujemy na początku września, w pierwszym tygodniu. Rowery rozstawimy w dwóch partiach po 250 sztuk” – tłumaczy nam Magdalena Gromniak z Cross Bike’a. To prywatny start–up, który niedługo sprawdzi, czy taki model bike–sharingu sprawdzi się w stolicy.

Ponieważ rowery nie mają stacji, jeśli będziecie chcieli je wypożyczyć, zlokalizujecie je za pomocą smartfonowej aplikacji, a potem telefonem trzeba będzie otworzyć blokadę przy tylnym kole. Nie ma darmowych minut, a pół godziny kosztuje złotówkę. Warto jednak pamiętać, że rejestracja do systemu wymaga depozytu w wysokości 99 zł.

Miasto się przygląda

Miasto do systemu nie dołoży ani złotówki. Veturilo kosztuje rocznie ok. 10 mln zł, ale trzeba pamiętać, że to system o dziesięciokrotnie większej skali, który pełni istotną funkcję transportową. Rozpytując w ZDM–ie o Cross Bike’a usłyszeliśmy, że to fajna inicjatywa i urzędnicy z uwagą będą ją śledzić i że działające na podobnej zasadzie sharingowe skutery jakoś sobie radzą. „Na początku obawialiśmy się, że miasto może po prostu powiedzieć: „nie chcemy innego systemu na ulicach”. Na szczęście usłyszeliśmy, że „dla nas, im więcej rowerów na ulicach tym lepiej” oraz zaoferowano nam pomoc w promocji po uruchomieniu systemu” – tłumaczy Gromniak.

System przypomina w działaniu chińskie modele roweru publicznego, które powoli są wprowadzane w miastach USA i Europy Zachodniej. Dzieje się to często z problemami, bo rowery bezstacyjne są trudniejsze w opanowaniu. Trudno przeciwdziałać przetrzymywaniu ich przez użytkowników, a także sytuacjom, gdy porzucane w dużych ilościach w jednym miejscu (np. podczas koncertów, czy w godzinach szczytu przy stacjach metra) tarasują przejścia. Mają jednak też przewagę nad tradycyjnymi systemami – są wygodniejsze dla użytkownika, a także co do zasady tańsze w czasie użytkowania.

Być może zostaną na zimę

W przypadku warszawskiego Cross Bike na razie nie przewidziano np. ograniczonej strefy, w której będzie można jeździć rowerami. „Są przeznaczone do krótkich lub bardzo krótkich podróży po mieście, bo są mniejsze od tradycyjnych i nie mają przerzutek, więc idealną sytuacją, z naszego punktu widzenia jest oczywiście wykorzystywanie ich do poruszania się po centrum miasta. Na razie nie wprowadzamy żadnego ograniczenia i będziemy obserwować jakimi trasami użytkownicy będą najchętniej się poruszać” – tłumaczy Gromniak pytana o to, czy nie boi się, że rowery „się rozjadą” na przedmieścia.

„Rowery zaparkowane w odległych lub trudno dostępnych miejscach będziemy zbierać samochodem, a w przyszłości również zachęcać użytkowników to przyjeżdżania rowerami z odległych dzielnic do centrum oferując im np. vouchery. Zachęcamy użytkowników aby parkowali rowery w miejscach dozwolonych i łatwo dostępnych dla innych, czyli przy publicznych stojakach, czy stojakach wystawianych przez sklepy i restauracje” – dodaje.

Według zapowiedzi przedstawicieli start–upu to że startują we wrześniu, czyli po wakacjach, nie musi być kłopotem. Zapewniają, że ponieważ system jest bez stacyjny, są w stanie go zebrać i rozstawić w zasadzie w jeden dzień. „Jeżeli zima w tym roku okaże się niezbyt ostra, na pewno przynajmniej część floty będzie do wypożyczenia” – zapewnia Gromniak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Solve : *
7 + 2 =